Bułgaria. Premier: nie możemy zbyć sieci gazociągowej  Wraz z świata

Temat: Energetyka

  • ArcelorMittal wyłączy wielki piec w krakowskiej hucie. Trzy scenariusze na rzecz pracowników
  • Sekretarz energii NA JUKATAN chwali Polskę. "Podjęła porządną decyzję"
  • Spór wokół Nord Stream 2. Media: Gazprom grozi Danii pozwem
  • Zanieczyszczona ropa z Rosji. "Działanie umyślne"
  • "Zanieczyszczona" ropa z Rosji. Polska wstrzymała odbiór surowca

Bułgaria wydaje się być zagrożona przez KE karą rzędu 300 mln € jeśli odmówi sprzedaży rodowitej sieci dystrybucji gazu - poinformował w środę premier Bojko Borysow. Jego wypowiedź przytoczyła rządowa służba prasowa.

Według szefa rządu, Komisja Europejska, działając w podstawie przepisów antymonopolowych, ma zamiar zmusić Bułgarię do modyfikacje własności krajowej sieci gazociągów i stacji kompresorowych. a mianowicie Nie możemy dodatkowo dopuścić - podkreślił.

Borysow powiedział, że rozmawiał o tej sprawie na marginesie brukselskiego szczytu z przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem i szefem KE Jean-Claude Junckerem, próbując wyjaśnić im, że "byłby to solidny cios dla Bułgarii".

Również wicepremier Tomisław Donczew rozmawiał z Junckerem jak i również powiedział mu, że "nie możemy do tego dopuścić", niezależnie od wysokości sankcje finansowej.

Unijna kara

Gazprom kusi nowym kontraktem. Nord Stream 2 "poprawi sytuację Polski"

Według Borysowa kara unijna postawiłaby po bardzo trudnej sytuacji Bułgarię, która kilkanaście dni temu została skazana przez Uniwersalny Trybunał Arbitrażowy na zapłatę 550 mln euro zabezpieczenia rosyjskiemu koncernowi Atomstrojeksport zbytnio zerwanie umowy w kwestii budowy elektrowni atomowej w Belene.

Borysow nie po raz pierwszy wyraził w sprawie gazociągów stanowisko sprzeczne ze stanowiskiem Komisji Europejskiej, która jeszcze przy marcu 2015 r. zarzuciła Bułgarii, że narusza unijne ustawodawstwo antymonopolowe ograniczając dojście do bułgarskiej infrastruktury gazowej.

Postępowanie w naszej sprawie prowadzone jest przez KE od 2011 r., kiedy pojawiły się zarzuty, że krajowa spółka gazowa Bułgargaz i jej spółka-córka Bułgartransgaz nie dopuszczają odmiennych uczestników do przesyłania gazu przez swoje rury.

Premier podkreślił, że stanie się bronić własności skarbu państwa sieci gazociągowej podczas zaplanowanej na najbliższe dni spotkania w Bułgarii unijnej komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager.

Eksperci: im więcej pieniędzy rząd przeznaczy na drogi, tymże lepiej