Amber Gold - twórca piramidy Marcin P. przed komisją śledczą

Twórca piramidy finansowej Amber Gold przed komisją śledczą. "Nie posiadam nic do zwrócenia Polakom"

Marcin P., twórca piramidy finansowej Amber Gold, zeznawał w środę (28 czerwca) przed sejmową komisją śledczą. Przesłuchanie odbyło się przy sali rozpraw Sądu Okręgowego w Warszawie. P. odmówił odpowiedzi na część testowań, m. in. skąd pochodziły pieniądze na założenie aktywności i jaka kwota była do tego potrzebna. Stwierdził również, że nie ma guzik do zwrócenia Polakom, an Amber Gold nie było piramidą finansową.

P. nie powiedział wprost, jak wiele pieniędzy Polacy wpłacili w kontan Amber Gold. Odpowiedział jednak, że "kwota niepożądanego rozporządzenia mieniem jest odmienna niż zapisane w akcie oskarżenia 850 mln zł". Sam pomysł takiej aktywności narodził się w 2008 roku.

- Ja nic Polakom do zwrócenia nie mam, kompletnie nic - powiedział P., kiedy poseł Witold Zembaczyński zasugerował, że ma dziś okazję "zwrócić Polakom, przynajmniej prawdę".

- Każdy, jaki zawiera umowę, powinien mieć świadomość konsekwencji, jakie posiada - dodał w dalszej części przesłuchania.

Foto: Andrzej Iwanczuk / East News Komisja śledcza ds. Amber Gold obraduje przy Sądzie Okręgowym w stolicy polski

P.: Politycy zabiegali o połączenie ze mną, dziennikarze dostarczali mi przecieki z ABW

Przyznał też, że pozostawał przy kontakcie z politykami, odmówił jednak podania nazwisk. Dodał, że to sami politycy szukali z nim kontaktu telefonicznego. - Nie zostawałem dzięki Pomorzu w kontakcie spośród żadnymi politykami. Politycy sami szukali ze mną kontaktu telefonicznego, ja raczej próbowałem się zawsze od polityków odcinać - odpowiedział. Dopytywany, którzy politycy szukali z zanim kontaktu odparł: - W pewno prezydent miasta Gdyni poprzez port lotniczy w Gdańsku.

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, odniósł się do tych słów. a mianowicie Zeznania Marcina P. istnieją nieprawdziwe. Nie zabiegałem na temat spotkanie z nim. Przenigdy się z nim nie zaakceptować spotkałem - oświadczył mediom.

P. powiedział również, że miał też przecieki z ABW dostarczane za pośrednictwem osoby trzecie, niezwiązane z agencją. Ich źródłem byli także dziennikarze. Powiedział również, że "na 90 proc. " to Sylwester Latkowski z "Wprost" przekazał jemu plan śledztwa w kwestii jego firmy. Latkowski nim zaprzeczył. Twierdzi, że plan poznał, gdy P. był już zatrzymany, czytając na niego w artykule.

Alior Bank zawiadamia prokuraturę ws. przelewów Amber Gold Informacje