Hyundai i30 N - sprawdzian, cena, wyposażenie

Czy koreański hot hatch może konkurować z europejskimi? 275-konny Hyundai w naszym teście

Hyundai i Kia bez żadnych kompleksów walczą na dużej liczby rynkach umiejętnie, podgryzając w największym stopniu utytułowanych niemieckich i japońskich konkurentów. Potrafią robić doskonałe auta miejskie, niezłe pojazdy kompaktowe i doskonale wyglądające, modne SUV-y. Czy zdołają powalczyć też w postulującym segmencie kompaktowych hot hatchy? Przetestowaliśmy Hyundaia i30 N Performance, który jest bliskim konkurentem Hondy Type R, Renault Megane R. S. czy Volkswagena Golfa GTI.

Zmieniony Hyundai i30

Foto: Łukasz Walkiewicz / Business Insider Polska

Hyundai i30 w podstawowych wersjach silnikowych jest nowoczesnym, dobrze zaprojektowanym, lecz ogółem tylko poprawnym hatchbackiem, który owszem ma kilkanaście smaczków stylizacyjnych, ale dobitnie nie jest to samochód przyciągający spojrzenia na ulicy. W sportowej odsłonie N Performance otrzymał inne zderzaki, literka N zdobi osłonę chłodnicy, a dopełnieniem jest miniaturowy spojler nad tylną szybą i 19-calowe felgi. To jednak wciąż niewiele. Dopiero w popisowym, pastelowym błękicie Performance Blue komunikuje otoczeniu, że nie wydaje się być kolejnym, zwyczajnym rodzinnym kompaktem.

Wnętrze w Hyundaiu i30 N Performance

Foto: Łukasz Walkiewicz / Business Insider Polska

Wnętrze jest proste i niezbyt skomplikowane. Fani ogromnych ekranów i futurystycznych układów poczują się zawiedzeni. Nie jest przeładowane przyciskami jak i również sprawia wrażenie starszego o dekadę.

Za sportowy sznyt kabiny odpowiada wspaniałej grubości kierownica, rewelacyjnie skrojone sportowe fotele i wyzywająca gałka dźwigni zmiany biegów z literą „N”. Pozycja za kierownicą jest udanym kompromisem między sportem zaś codziennym użytkowaniem. Jest skromnie, ale nie za skromnie. Twój kręgosłup nie powinien mieć pretensji, nawet jeśli jeżdżąc po mieście, często wsiadasz i wysiadasz z samochodu. Po przejechaniu kilkuset metrów nie powinieneś też wysiąść zmęczony, a trzymanie poprzeczne pozwala nawet na ogromne szaleństwa na torze.

Jedną z największych korzyścią hothacha jest jego uniwersalność. Tylna kanapa Hyundaia bez problemu pomieści dwójkę wyrośniętych nastolatków, a 381 litrów bagażnika (zmniejszone z 395 litrów w seryjnym modelu za pośrednictwem zamontowanie usztywniającej rozpórki) kilka pokaźnych toreb czy labradora. Od poniedziałku do piątku wozisz nim dzieci do szkoły, jeździsz do robocie, robisz niezbędne zakupy. W sobotni poranek wymykasz się z kolegami na trajektoria wyścigowy, aby odreagować pracowity tydzień, a w niedzielę z całą rodziną jeździsz na obiad do rodziców.

Dwa litry jak i również 275 KM

Foto: Łukasz Walkiewicz / Business Insider Nasz kraj Hyundai i30 N - dwa litry i 275 KM

Pod maską Hyundaia i30 N Performance manipuluje dwulitrowy, czterocylindrowy motor, doładowany turbosprężarką typu twin scroll. Ma 275 KM jak i również 353 Nm, co nie jest porażającą wartością pośród rywali. Mercedes w ostatecznej odsłonie AMG A45 potrafił wycisnąć z dwóch litrów pojemności 381 KM.

Silnik Hyundaia najlepiej brzmi będąc Sport+, gdzie potrafi prychać i strzelać z wydechu na podobieństwo rajdowych potworów. Ma świetną reakcję na gaz i liniowo przyspiesza w całym zakresie obrotów. Osiągnięcie 100 km/h zajmuje 6, 1 sekundy, a prędkość maksymalna to 250 km/h.

Do dyspozycji kierowcy jest jedynie manualna, sześciobiegowa skrzynia, która jednak działa na tak wiele dobrze, że zapominamy na temat wszechobecnych dziś skrzyniach dwusprzęgłowych. Biegi wchodzą ciasno, lecz dokładnie i z miłym kliknięciem. Spalanie nie przeraża, średnio to, akceptowalne obok tych osiągach, 10 litrów benzyny na każde przejechane 100 kilometrów.

Jak jeździ Hyundai i30 N Performance?

Foto: Łukasz Walkiewicz / Business Insider Polska

Dopiero jadąc tym samochodem, jesteśmy w stanie docenić jego wyjątkowość. Nad konstrukcją czuwał inżynier, który trafił do Hyundaia z BMW. Był odpowiedzialny za skonstruowanie pierwszego BMW M3 typoszeregu E30 z lat 80. poprzedniego wieku, a też za szereg pojazdów bawarskiej marki z literą M z początku.

W naszym aucie czuć pracę włożoną w jego zawieszenie. Hyundai i30 N Performance przewodzi się bardzo intuicyjnie. Nadwozie jest bardzo sztywne i nie skrzypi nawet na bardzo nierównych trasach, co nie oznacza, iż jest niewygodnie. Komfort po ustawieniu Normal jest zdecydowanie wystarczający, ale kierowca może ustawić pod siebie niemalże wszystko, począwszy od zawieszenia, przez kontrolę trakcji, reakcję silnika, aż po ton wydechu.

Przednia ośka to kolumny MacPhersona, tylna jest wielowahaczowa. Kierownica w czasie pierwszych kilometrów chodzi drobinkę za ciężko, ale po chwili czuję, że tak właśnie powinno być. Według kilkunastu minutach jazdy jestem w stanie jechać wyznaczoną trasą jak po sznurku, mijając krawężniki i różne przeszkody na milimetry. Poniższa wersja wyposażona jest w elektroniczną szperę, czyli blokadę dyferencjału pomagającą w umiarkowanie równy sposób dostarczyć chwileczkę obrotowy na oba przednie koła. Na suchej nawierzchni to rozwiązanie sprawdza się doskonale, na mokrej jak i również przy zimowych oponach należy odrobinę powalczyć z prawami fizyki.

Ile kosztuje koreański hothach?

Foto: Łukasz Walkiewicz / Business Insider Polska

Hyundai nie stara się walczyć ceną. Jest pewien swojego. I30 N Performance kosztuje co najmniej 146 900 zł. Renault Megane R. S. ze skrętną tylną osią jest sporo tańsze. Z 280-konnym motorem i manualną skrzynią określa wydatek od 124 900 zł. Volkswagen Golf GTI w specjalnej 290-konnej wersji TCR startuje od 153 590 zł. Mocna Honda Type R (aż 320 KM) w podstawowym zestawieniu Base to równe 150 000 zł, a za najmocniejszego w stawce ekonomicznych hothatchy Forda Focusa RS (350 KM) trzeba zapłacić 158 240 zł.

Czy warto kupić Hyundaia i30 N Performance?

Foto: Łukasz Walkiewicz / Business Insider Polska

Hyundai wyceniony jest dość wysoko, ale to obecnie jeden z najlepszych samochodów w swojej klasie. Zdoła dać niesamowitą frajdę spośród prowadzenia, a jednocześnie wydaje się niezwykle wszechstronny. Nie wydaje się najszybszy ani najmocniejszy pośród rywali, ale jadąc spośród nim, czujesz się swoim częścią.

To właściwy wybór dla kogoś, kto uwielbia dynamiczną jazdę, lecz potrzebuje też uniwersalnego samochody na co dzień. Pewnie nie będzie pierwszym doborem, ale zapewniam, że warto wziąć go na jazdę próbną. Możliwe, że na niej nie będziecie chcieli odwiedzać już innych producentów.

»»»»» Zanim nabywasz OC/AC, porównaj ceny jak i również wybierz najlepszą ofertę

Co to jest binge-watching?