Jeden wykres pokazuje, dlaczego inwestorzy nie powinni bać się bańki na bitcoinie

Bitcoin wówczas dzisiaj najpopularniejszy temat w rynkach finansowych. Potężny rozwój ceny tylko w tymże roku o ok. dwa tys. proc. skłania coraz większych tuzów świata zasobów do bicia na alarm. "Bańka", "oszustwo", "czysta spekulacja" - to tylko kilka określeń, które pojawiły się w ostatnim czasie. Jednak nawet jeśli napompowany balon z literą "B" pęknie, nic dużego się nie stanie. Z jakiego powodu?

Sam wzrost ceny wirtualnej waluty jest niesamowity, prawda? Odkładając na bok spekulacje co do powodów takiego wystrzału, innym tematyką rozmów są dywagacje, czy mamy do czynienia z bańką bitcoinową, która wcześniej czy później pęknie, podobnie jak to było po przypadku tulipanów czy spółek technologicznych.

I aczkolwiek w najbliższym czasie nie doczekamy się rozstrzygnięcia tej dyskusji, to zdaniem Andrew Kenninghama, głównego globalnego ekonomisty po Capital Economics, chociażby jeśli mamy do czynienia z bańką spekulacyjną, to jej pęknięcie – o ile nastąpi – odrzucić będzie miało większego przełożenia na inne rynki aktywów, system bankowy czy światową gospodarkę.

Bańka na bitcoinie? Wykres demonstruje, że nie ma się czego bać

- Istnieje kilkanaście kanałów, które mogą przekazywać konsekwencje makroekonomiczne wybuchu bańki spekulacyjnej, ale żaden spośród nich nie stanowi większego ryzyka dla bitcoina – mówi i dodaje:

Po pierwsze, mogą ucierpieć nakłady gospodarstw domowych, gdy na przykład ludzie, którzy (w tę kryptowalutę - przyp. red. ) zainwestowali, poniosą straty. Ale kapitalizacja rynkowa bitcoina jest zbyt mała, aby budzić takie obawy.

Obecnie to około 240 mld dolarów, dużo skromniej niż wart 8 bilionów dolarów rynek złota czy wartość Apple wynosząca 900 mld dolarów.

- Gdyby wartość bitcoina spadła dziś do zera, straty na papierze stanowiłyby równowartość 0, 6 proc. spadku cen amerykańskich akcji. A ponieważ większość inwestorów kupiła bitcoiny po dużo niższych cenach, straty byłyby dużo mniejsze - zważa. Przygotowany przez Capital Economics wykres porównuje bieżącą cena netto rynku bitcoina z innymi, bardziej ugruntowanymi rynkami aktywów.

Foto: Capital Economics Kapitalizacja bitcoina po miliardach dolarów

Pęknięcie bańki nie zachwieje światem finansów

Kenningham twierdzi, że, biorąc pod spodem uwagę dużo mniejszą cena rynku bitcoina w porównaniu do całego rynku finansowego, ewentualne skutki pęknięcia bitcoinowej bańki nie miałyby większego wpływu na globalny system bankowy, jeżeli w ogóle jakikolwiek. - Kiedy szczelina bańki inwestycyjnej może, za pośrednictwem sektora bankowego, oddziaływać na całą gospodarkę, tutaj nie ma większego zaryzykowania, głównie dlatego, że handel tą walutą odbywa się poza systemem bankowym – twierdzi.

Nie mamy także dowodów na tek krok, iż ludzie, aby sfinansować spekulację na kryptowalutach, zaciągają ogromne kredyty hipoteczne.

Kenningham uważa zatem, że ewentualne załamanie ceny bitcoina prędzej nie będzie miało kolosalnych konsekwencji dla rynków pieniężnych czy całej gospodarki. - Spadek ceny bitcoina nie powinien mieć większego wpływu ani na inwestorów, oraz na zaufanie do systemu finansowego. Jak pokazaliśmy, nie ma żadnej korelacji pomiędzy cenami bitcoinu an innymi ryzykownymi aktywami, tak więc spadek ceny tej waluty nie powinien mieć oddziaływania na szeroko pojęte wzory finansowe. Ani też odrzucić powie nam nic na temat nastrojów na rynkach – przekonuje.

Jego zdaniem w przeciwieństwie do odwiedzenia bańki technologicznej końca czasów 90. bądź późniejszej bańki na amerykańskim rynku nieruchomości, pęknięcie bańki bitcoinowej nie powinno mieć też szerszych implikacji systemowych i makroekonomicznych.

- Wartość całego rynku bitcoinów wciąż jest zbyt niska. Poza tym nie posiada on zbyt mnóstwo powiązań z całą gospodarką – podsumowuje.